Przejście w Tatrach

Góry: 
Tatry Wysokie
Dolina: 
Kozia
Miejsce: 
Kozie Czuby
Nazwa drogi: 
Wprost północnym żlebem
Wycena: 
V
Czas: 
4 godz.
Data: 
2021-08-08
Uwagi: 
Z pewnością nie jest to droga ani popularna, ani słynąca z litego wspinania. Naznaczona jest jednak piękną historią jej zdobywania. Żeby poczuć i zrozumieć atmosferę panującą na niej odsyłam do niezwykle interesującego tekstu Mariana Sokołowskiego pt. "Porażka" (Wierchy, rocznik piąty, 1927 r.). Jest to opis próby przejścia w.w. drogi z 1923 r. W rzeczywistości nie jest może, aż tak dramatycznie jak opisuje to autor, choć trzeba przyznać, że należy być czujnym na kruszyznę od początku do samego końca. Początek drogi, ciekawą szczeliną brzeżną od lewej strony. Do końca odcinka B w opisie drogi WHP 183, wszystko się zgadzało (na wspomnianym w opisie występie nr 1 stary hak z pętlą). Opis odcinków C (wariant Stanisławskiego) i D (oryginalnie) były dla mnie niejasne. Opis sugeruje w C - trawers w prawo, zaś w D w lewo, w górę, podczas, gdy tekst M. Sokołowskiego z występu na grzędzie mówi, że szli oni "po dużych progach i ściankach" i to określenie wydaje mi się bardziej trafne, bo zakładam, że zespół pierwszych zdobywców (z 1929 r.) szedł podobnie jak zespół z w.w. tekstu. Wariantu Stanisławskiego nie potrafiłem znaleźć (by miał trudności III). Ja poszedłem następująco: Z występu w górę, nieznacznie w lewo, po dużych stopniach na sterczący blok (wspomniany w opisie). Z niego w górę dość gładką ścianką kilka metrów na niewielkie stopnie ponad którymi stromą płytą (małe stopnie i chwyty, IV+) na idący skośnie w lewo, stromą, płytową załupę, pod którą znajduje się jeszcze jedna, większa załupa idąca w tym samym kierunku (O której wspomina Sokołowski, a o jej przekroczeniu pisze, że ks. Humpola nazywa to miejsce "Małym Corsem". Paryski nic o tym nie wspomina choć pewnym jest, że pierwsi zdobywcy, wśród których był Paryski, musieli iść tędy). Nią tylko kilka metrów po czym eksponowany trawers w lewo przez dolną załupę (IV) i po stopniach już łatwo na drugi występ skalny znajdujący się nad żlebem (stanowisko z dwóch starych haków). Od tego miejsca wszystko w opisie już się zgadza. Jest tylko kilka niuansów, na które warto zwrócić uwagę. Na odcinku E "trawersujemy pionową ściankę". Ja bym dodał, że ścianka jest całkiem gładka, mocno eksponowana, ma 3 metry szerokości i dwa chwyty: jeden w środkowej części i drugi dobry "kikucik", który jest kluczowy, ale na pierwszy rzut oka wydaje się niepewny. Bez stopni na nogi należy "prześlizgnąć" się przez ściankę na drugą stronę osiągając w ten sposób wspomniany w opisie dolny występ skalny. Na początku jak i na końcu są dobre bloki skalne, które mogą posłużyć do asekuracji. Moim zdaniem trudności tego odcinka, to V. Na odcinku F zejście "przewieszoną rysą" też jest V-we i bardzo kruche. Na szczęście u góry blok z którego można się przyasekurować. Odcinek H to kluczowe miejsce drogi. Zaczynamy od prawej strony żebra - na półeczce zostawiony hak stanowiskowy v-ka. Następnie przewinięcie pod jego przewieszoną częścią na lewą stronę. Nią tylko kilka metrów i wejście na żebro. Opis sugeruje być iść nim kilkanaście metrów, ale chyba wygodniej jest trzymać się jego prawej strony, aż do "pionowej szczeliny którą spływa woda". Przejście tego miejsca (lekko przewieszonego) jest najtrudniejszym odcinkiem drogi (To stąd wycofał się zespół Humpoli - po bezskutecznych atakach Humpoli zakończonych lotem i próbach Sokołowskiego, a pierwsi zdobywcy [Kowalski, Motyka, Paryski, Sawicki] przeszli to miejsce z pomocą haka - z czego jak pisze Nyka, Sawicki tłumaczył się do końca życia :) ) . Na szczęście asekuracja jest tu całkiem niezła. Po przejściu czeka nas jeszcze czujne, ale już znacznie łatwiejsze wspinanie w kierunku zacięcia (stanowisko, jeden stary hak). Cały wyciąg jest naprawdę kruchy i bardzo wymagający. Powiem krótko - Komin Świerza, Żleb Drege'a czy Dolny Komin na Filarze MSW, które miałem przyjemność robić w tym roku, nie były dla mnie tak wymagające jak ten odcinek. O dziwo, asekuracja w kluczowych miejscach jest naprawdę przyzwoita. Z opisu wynika, że po przejściu tego wyciągu i wyjściu z zacięcia jest już "luzik arbuzik". Nie do końca. Na odcinku L, IV-wa przewieszka jest naprawdę wymagająca - niby tylko IV, ale za to jakie. No i wyjście na Przełęcz... opis mówi "trudny próg". Ja bym dodał omszały i przewieszony. Moim zdaniem solidne, nieprzyjemne IV. Podsumowując: niezwykła droga, bardzo urozmaicona - wspinanie w górę, w dół, liczne trawersy... Może tylko jednego mogłoby być mniej - kruszyzny. Mimo bliskości szlaków "Cisza tu panuje niezmącona, a przerywana chyba tylko poświstami wiatru lub szmerem ciekącej po turniach wody". (M. Sokołowski)
Kto: 
Piotrek S.