Przejście w Tatrach

Góry: 
Tatry Wysokie
Dolina: 
Batyżowiecka
Miejsce: 
Batyżowiecki Szczyt
Nazwa drogi: 
Kutta (1+1)
Wycena: 
V-
Czas: 
3h+3h
Data: 
2021-11-17
Uwagi: 
Kolejne tegoroczne zakończenie sezonu letniego. Tym razem już chyba naprawdę ostatnie. Planowaliśmy przejść drogę Galfyego, a zejść drogą Kutty. Martwiło mnie trochę, że o Galfym nie ma nigdzie zupełnie żadnej wzmianki, poza wszędzie powtarzanym raczej skromnym opisem autorów przejścia. Pierwsze 80m w pionie przeszliśmy bez asekuracji (m. IV). Po dotarciu pod pierwszy próg w Depresji Galfyego sprawy się skomplikowały. Jego prawa część jest przewieszona i w sumie tylko czeka na dalsze obrywy. Zgodnie z opisem należy ją minąć po lewej stronie. Tam też znajdują się dwie formacje, które przynajmniej w teorii pasują do idei omijania progu od lewej. Problem w tym, że żadna z nich nie zbliża się do zadeklarowanych V trudności. Prawa z nich to wywieszająca się nieaskeurowalna rysa (bez śladów działalności człowieka). Lewa natomiast to wywieszające się bardzo wąskie pęknięcie z trzema blisko siebie wbitymi hakami i bardzo skąpą rzeźbą po bokach (zapewne obite wyłącznie pod kątem przejścia hakowego). Powstaje zatem pytanie, czy V trudności już nie występują z powodu zmiany konfiguracji terenu, czy też nigdy ich tam nie było, tylko zapomniano do wyceny V dopisać... A1. Po nieudanych próbach (haczyć nie chcieliśmy) udaliśmy się w lewo w kierunku Trawersu Kutty, który znajduje się bardzo blisko omawianego terenu i jest łatwo osiągalny. Dokładnie na starcie zacięcia doprowadzającego do początku wspomniane trawersu spróbowaliśmy jeszcze przetrawersować w prawo do Depresji Galfyego (dwa haki raczej zapychowe), ale bez powodzenia (odwrót po około 10m). Wówczas porzuciliśmy dalsze szturmowanie zagadkowej drogi i po prostu przenieśliśmy się na Kuttę (po 2.5h zmagań z Galfym). Po przejściu trawersu, dalszą drogę przeszliśmy aż pod grań na jeden wyciąg na lotnej (30min). Pod koniec zdecydowałem się jeszcze sprawdzić ostatni wyciąg Galfyego (który prawdopodobnie dochodzi z dołu i prowadzi przez chwilę bardzo blisko Kutty). Zamiast pójść wprost w górę na małe wcięcie w GGT (z jednym stałym punktem), poszliśmy w prawo na małe siodełko w żebrze Batyżowieckiej Kopy, po czym z niego wtrawersowaliśmy na Pośrednią Batyżowiecką Szczerbinę (tak w teorii ma się właśnie kończyć Galfy). Następnie przeszliśmy przez wierzchołek Batyżowieckiej Kopy nad Kuttę i zeszliśmy nim na piargi (3h, górna połowa na lotnej, dolna część mieszana). Od dawna uważam, że schodzenie ścianami jest całkiem dobrym papierkiem lakmusowym na problemy wyceniania. Gdy w lipcu przeszedłem Kuttę bez asekuracji w górę najbliżej mi było do wyceny IV+, jednak zejście jasno pokazało, że są dwa trudniejsze miejsca. Górne z nich to zacięcie podejściowe pod Trawers Kutty, natomiast dolne to sam początek drugiego wyciągu, który w zejściu okazał się całkiem niebanalny. W tym kontekście bliżej mi jednak do wyceny V- (co jest zbieżne z obserwacjami Piotra: http://tatry.przejscia.pl/pl/node/4101).
Kto: 
Greg, Ilona