Maroš Červienka

Maroš Červienka

Spadła na mnie jak grom z jasnego nieba wiadomość, że w Alpach zaginął Maroš Červienka:

https://slovensko.hnonline.sk/1775927-jeden-z-najlepsich-slovenskych-horolezcov-je-nezvestny-chcel-vystupit-na-mont-blanc

Nigdy się nie spotkaliśmy, często wymienialiśmy maile na temat jego przejść, ale też na temat strony Tatry Przejścia. Zawsze odpowiadał na każde dociekliwe pytanie, zawsze nadsyłał swoje drogi gdy o to prosiłem. Nie znaliśmy się ale za każdym razem gdy pisał, miałem wrażenie, że jest człowiekiem ciepłym i niezwykle przyjaznym.

Maroš … zaginął w Alpach, ale w Tatrach znał każdy kamień. Być może dlatego tam pozostał. Tatry stawały się z wolna zbyt małe dla niego i dla jego możliwości. Wspinał się na drogach skrajnie trudnych, ale nie stronił od dróg łatwych. Szukał technicznych wyzwań na drogach sportowych, ale równie bliskie były mu samotne wędrówki w odludnych zakątkach Tatr takich jak choćby Krywańskie Koryto. Był niezwykle szybki. (Przykładowo - w godzinę wszedł na Kieżmarski Szczyt „Prawym Puskasem” (V), a na Żabiego Konia drogą Haberlaina (IV) w 15 minut). Wspinał się zarówno z partnerami, tak mężczyznami jak i kobietami (wiele ciekawych przejść w Tarach dokonał z Katrina Huserkova), jak też samotnie, bez asekuracji. Przechodził długie i trudne łańcuchówki, ale też wymagające graniówki, jak niedoceniana zimą Grań Krywania z Niewcyrki :

http://www.tatry.przejscia.pl/pl/node/2682

Był wspinaczem wszechstronnym. Upodobał sobie szczególnie wspinanie zimowe. Jeździł również świetnie na nartach (zjechał między innymi z Pośredniej Grani i Żlebem Karczmarza).

Możliwości Maroša i to jak mocno przyciągały go ośnieżone szczyty, znamionuje kilka dni z sezonu zimowego 2016/17: Oto co miałem przyjemność napisać przy okazji swojego podsumowania:

„Niewątpliwie o kilka szczególnych dokonań w Dolinie Jaworowej pokusił się Maroš Červenka, który udowodnił, że nie ma w Tatrach zbyt odludnych miejsc, że wszędzie jest blisko, nawet zimą. 31 grudnia 2016 w 4 godziny pokonał Sobkową Grań do Lodowego Szczytu (III). 10 stycznia Na Małej Śnieżnej Turni Maroš Červenka i Ondra Húserka z biwakiem pod szczytem przeszli drogę Stanisławskiego (V). Wracając następnego dnia do Chaty Tereho ci sami pokonali w godzinę grań Śnieżnych Czub (III) od Śnieżnej Przełęczy Wyżniej do Śnieżnej Przełęczy. Ze Śnieżnego Szczytu Zielonym Korytem przez Śnieżną Dolinę z dwoma zjazdami na linie przez progi lodowe 20 stycznia zjechał na nartach ponownie Maroš z dwoma towarzyszami. 21 stycznia tenże Maroš z towarzyszem wszedł na Zadnią Kapałkową Czubę drogą Stanisławskiego (V, WI5) w 2 godziny. 27 stycznia niezmordowany Maroš z towarzyszem, dokonał nietypowej łańcuchówki, czy może raczej trawersu masywu Lodowego Szczytu, idąc ze Smokowca czterema dolinami, z Pięciu Stawów Spiskich przez Śnieżną Przełęcz do Czarnej Jaworowej, skąd wszedł na Siwą Przełęcz, z której zszedł do Śnieżnej Doliny, a następnie drogą „Kuchař-Svatoš” (III, WI3) w godzinę wspiął się na Wyżnią Kapałkową Ławkę, z której zszedł do Doliny Suchej, by z niej w 2 godziny wejść na Lodowy Szczyt drogą Dorawskiego (IV, WI3). Po dniu odpoczynku, 29 stycznia ponownie z towarzyszem, dokonuje przejścia grani Śnieżnych Turni, aż do Lodowego Szczytu w czasie 10 godzin. Oto krótkie horarium tej 'wycieczki': 4:00- Tatrzańska. Jaworzyna, 7:00- wejście w drogę Szczepańskich (III), 11:00- Mała Śnieżna Turnia, 12:00- Pośrednia Śnieżna Turnia, 15:00- Wielka Śnieżna Turnia, 16:00- Śnieżny Szczyt, 17:00- Lodowy Szczyt.”

Wytyczał nowe drogi w odległych zakątkach Tatr, zarówno zimą jak i latem:

http://www.tatry.przejscia.pl/pl/node/1488

http://www.tatry.przejscia.pl/pl/node/2410

Jego wielokrotny partner wspinaczkowy, Martin Varga, napisał o nim tak: „Starec, ďakujem za všetko čo si ma naučil. Nikdy si sa nebál strúhnuť neotesanú pravdu rovno do tváre. “Kámo, takto ten Eiger budeš liezť týžden” a podobne. Vždy vyzbrojený trpezlivosťou si ma istil “ešte 5 minút a režem lano!” A ťahal si dĺžky rýchlejšie ako som ich liezol ja TR. Veľa si toho nenarozprával, ale na debaty v bivakoch nezabudnem. Neznášal si varenie, ale v bivaku posediačky na D’Angle si navaril najprv pre mňa. Nikdy si sa nechválil a neprezentoval. O Tvojom sólovýstupe východnou stenou Monte Rosy pred 2 týždňami nikto ani netuší... odpočívaj v pokoji.”

Inny słowacki wspinacz , przewodnik i ratownik Jano Kořínek, tak wspomina Maroša: Niekto múdry raz povedal : “Alpinizmus je vtedy,keď chceš ísť viac hore,ako dole ... “ A Maroško to presne do bodky spĺňal...Maroš bol nie len lezec,bol to hlavne Alpinista ,a Velký... ! Ďakujem,za každý meter na spoločnom lane Maroš. Nikdy nato nezabudnem.” Maros nie był medialny, nie ‘lansował się’. Na szczęście pozostawił po sobie nieznaczny ślad swoich taternickich wyczynów w mailach i w tym co sam zamieścił:

http://www.tatry.przejscia.pl/pl/listaprzejsc?date_filter%5Bmin%5D%5Bdate%5D=2000-01-01&date_filter%5Bmax%5D%5Bdate%5D=2018-07-10&term_node_tid_depth=&term_node_tid_depth_1=&field_kto_value=cervienka&field_nazwa_drogi_value=&items_per_page=25&page=3



Jeszcze jego wspomnienia:

http://www.iameslv.ttce.sk/?page=clanok&story=clanky/2017/0014

Wspominał, zdjęcia wykonał:

Adam Śmiałkowski