O niecenzuralnym precedensie cenzora. Przeprosin i wyjaśnień słów kilka.

O niecenzuralnym precedensie cenzora. Przeprosin i wyjaśnień słów kilka.

Politykierstwo, personalne przepychanki, małość i niskie pobudki osób niewartych wymieniania z nazwiska, zaowocowały szczególnym wydawniczym precedensem, na który nie miałem wpływu i o którym nie zostałem powiadomiony. Wydawnictwo TPN bez mojej zgody skróciło tekst podsumowania sezonu letniego 2016, jaki wcześniej ze mną uzgodniło i na jaki się zgodziło. Tak swoiście OCENZUROWANY tekst wydrukowano, nie informując mnie ani o przyczynach, ani o tej niepojętej samowoli wydawniczej podpisanej moim nazwiskiem. Dla samego podsumowania dokonane zmiany mają wpływ zasadniczy, bo dotyczą przejść najważniejszych, a do tego burzą koncepcję i zamysł całego podsumowania. Przykre jest to, że twórcami jakiś płytkich gierek są ludzie tworzący tak zwane środowisko (w najbliższym czasie zamieszczę artykuł o środowisku taternickim). Tym samym zapewniam, że zachowuję niezależność poglądów, oraz proszę o nie utożsamianie mnie z jakimikolwiek osobistymi rozgrywkami, ani polityką TPN czy PZA. Smutne szczególnie jest to, że kiedy po wielu latach, dochodzi w Tatrach, do znaczących polskich przejść, to zostają one objęte osobliwym embargiem przez ludzi, dążących do swoistych „osiągnięć” na niwie wydawniczej. Czynię w ich stronę ukłon i zapraszam do lektury mojego tekstu o 'rekordomanii', który ukazał się w najnowszym numerze Taternika.

Poniżej zamieszczam usunięte choć wcześniej przyjęte, a rażące tak piekielnie CENZORA, najistotniejsze fakty ze wspinaczkowego życia Tatr.

Grań Główna Tatr w tym sezonie doczekała się aż dwóch polskich przejść. Ostatnio takie wydarzenie miało miejsce 41 lat temu, kiedy to Krzysztof Żurek i Władysław Cywiński jednego lata, osobno i w odmiennym stylu, przedarli się granią przez cały łańcuch Tatr. Tym razem w dniach 21–25 lipca Artur Paszczak z Adamem Pieprzyckim korzystając ze wsparcia grupy przygotowującej biwaki i z wcześniej założonych depozytów przeszli grań, kierując się opisem Janusza Kurczaba. Jak relacjonuje Artur: „przeszliśmy grań Ostrego, uskok Krzesanego Rogu i Rówienkowej Turni, uskok Żłobistego, Wysokiej, oraz Małej Śnieżnej Kopy”. Plecaki ze sprzętem wspinaczkowym, ubraniem, szturmżarciem i co najważniejsze wodą (2,5–3 l na dzień) ważyły po około 8 kg”. Używali trzech par butów: jednej na grani Tatr Bielskich, drugiej na odcinku grani od Przełęczy pod Kopą do Kasprowego i trzeciej na grani Tatr Zachodnich. Do przejścia przygotowywali się cztery lata, podejmując w tym czasie nieudane próby, gdzie w trakcie jednej z nich Artur odpadł z blokiem, doznając poważnej kontuzji. Także przed tegorocznym szturmem przechodzili kilkakrotnie różne odcinki grani w towarzystwie Tadeusza Grzegorzewskiego, który ostatecznie nie został zakwalifikowany do ataku. To zmotywowało go do podjęcia osobnej próby.

Tadeusz w krótkim czasie znalazł (jak sądził) partnera na pierwsze dwa dni. Niestety tuż przed wyruszeniem na grań tamten zrezygnował i Tadek postanowił iść sam. Niósł ze sobą cały sprzęt wspinaczkowy i jedzenie na 7 dni, jego plecak ważył 17 kg. W dniach 25 sierpnia – 1 września przeszedł od Przełęczy Zdziarskiej do Huciańskiej używając jednej pary butów, bez zaglądania do schronisk i nie korzystając ze wsparcia także przygodnych osób. Grań Śnieżnych Czub przeszedł z asekuracją lotną w towarzystwie Czecha z zespołu schodzącego z grani. Od Białej Ławki do Hińczowej Przełęczy dołączył do Tadka Grzegorz Folta, który wyniósł na grań żywność jedynie dla siebie. Ostatnie wspólne godziny przeżyli chroniąc się przed załamaniem pogody wśród wyładowań elektrycznych burzy gradowej. Trzeba zaznaczyć, że ta dwójka wraz z Lucyną Kuchno latem 2012 miała już okazję przejść grań Tatr Wysokich. Szczegółowy wykaz pokonanych szczytów i przełęczy, użytego sprzętu, wykonanych zjazdów, odcinków z asekuracją, biwaków, zejść po wodę, można zobaczyć na stronie Tatry Przejścia. Jest to najdokładniejszy opis, jaki dotychczas powstał. Byłoby wskazane i zasadne, aby następcy i przechodzący grań w podobnie dokładny sposób przygotowywali relację dla ewentualnych porównań i merytorycznych ocen przejścia.

O każdym z wymienionych przejść grani można powiedzieć, że pochodzi z innej kategorii sportowo taternickich doznań. Przez to samo nie możliwym jest porównywanie ich do siebie. Mimo to, przynajmniej przejścia GGT takich porównań nie unikną. Pod względem stylu, bliskości idealnego sposobu pokonania „najdłuższej drogi wspinaczkowej Tatr”, o którym pisał Włodek Cywiński, przejście Tadeusza Grzegorzewskiego zasługuje na wyróżnienie.

Tekst i zdjęcia Adam Śmiałkowski

Fotografie:

1. Z okolic Pośledniej Turni na stronę Małej Zimnej Wody

2. Na grani Krywania

3. Na Bździochowej grani

4. Okno na Tatry: tatry.przejscia.pl