Przejście w Tatrach

Góry: 
Tatry Wysokie
Dolina: 
Kieżmarska
Miejsce: 
Mały Kieżmarski Szczyt
Nazwa drogi: 
Stanisławski (górny)
Wycena: 
V
Czas: 
7h
Data: 
2019-10-27
Uwagi: 
WHP3414. Po przejściu w dniu poprzednim Komina Stanisławskiego (http://tatry.przejscia.pl/pl/node/3828) postanowiliśmy wrócić na Niemiecką Drabinę i odszukać, niezwykle rzadko chodzonego wariantem oryginalnym, tzw. "Górnego Stanisławskiego". Miejsce startu zostało przez autora drogi bardzo dobrze wskazane, szczególnie gdy się go poszukuje po wyjściu z Komina Stanisławskiego, czyli z Wyżniej Złotej Szczerbiny. Znajduje się ono w linii spadku Kieżmarskiej Kazalnicy, kilka metrów poniżej miejsca, w którym kończą się przewieszki ciągnące się od dołu wzdłuż Niemieckiej Drabiny. Wyciąg startowy Stanisławski wycenił na V A0, natomiast uklasycznił Łapiński-Paully na VI. W przebiegu pierwszych metrów w zasadzie wszystko się zgadza oprócz wyceny właśnie. Jak dla mnie IV+/V-, ale tego co się tam zmieniło przez te niemal dziewięć dekad, już raczej nie ustalimy. Kolejną ciekawostką jest to, że we wszystkich dostępnych wrysowaniach omawianej drogi po kilkudziesięciometrowym trawersie w lewo idzie ona wprost w górę na Pośrednią Srebrną Drabinę (być może mylący jest tu rysunek 664 w WHP). W rzeczywistości droga trawersuje co najmniej drugie tyle, łącznie przez około 150m, a mijane po drodze miejsca zgadzają się z opisem (w szczególności rejon głębokiej nyży na wariancie E). Po osiągnięciu Pośredniej Srebrnej Drabiny następuje jeszcze dłuższy wznoszący się powrót w prawo aż do wierzchołka Kieżmarskiej Kazalnicy. Z jej drugiej strony dociera z dołu droga Szczepańskich współcześnie całkowicie biała i pokryta szutrem, a być może również zniszczona (patrz wpis na temat Komina Stanisławskiego). Zatem, jak dotychczas, droga prowadziła dwoma bardzo długimi trawersami przez pół szerokości ściany. Wyżej natomiast jest bardzo zawiła, ale tym razem trawersy lewo-prawo są o wiele krótsze. Zimą większość zespołów idzie wielką depresją na wprost "jak puszcza", co raczej nie pokrywa się z oryginalnymi wariantami, stąd też może warto taki sposób nazywać "Zimowym Stanisławskim". Wracając do przejścia, odcinki H-K są w zasadzie do odnalezienia, jednakże ponad zwężającą się półką miał miejsce obryw. Trawers w prawo jest tam zatem dość niebezpieczny z powodu niestabilnych bloków i mniejszych odłamków skały. Wariantu L nie udało nam się namierzyć, ale odnaleźliśmy drogę w rejonie wariantu M. Mniej więcej 80m pod szczytem po prawej stronie mija się strefę obrywu, o której już kilka razy wspomniałem w tym i poprzednim wpisie. Końcówka drogi jest bardzo niemiła z powodu kociołków wypełnionych bardzo niestabilnymi piargami (ryzyko tąpnięcia całości). Podsumowując, droga ta nie nawiązuje w sensie wspinaczkowym do Komina Stanisławskiego, gdyż ogólnie jest dużo łatwiej technicznie, ale obiektywne zagrożenia są za to dużo większe, a orientacja całkiem niełatwa.
Kto: 
Anna, Greg