Przejście w Tatrach

Przejście w Tatrach

Kazalnica Mięguszowiecka (Superściek biegnie jej lewą częśćią) i Mięguszowieckie Szczyty z Żabiego Szczytu Niżniego.

21 lutego 2014 roku zespół w składzie: Slawomir Cyndecki, Jacek Jania i Jan Muskat przeszli "Superściek" na Kazalnicy  z wejściem na wierzchołek Kazalnicy, w czasie 15,5 godziny . Droga była wytyczona przez Piotra Jasińskiego, Wojciecha Kurtykę, Krzysztofa Pankiewicza i Zbigniewa Wacha 28-30 grudnia 1973 roku. Droga miała dotychczas kilka powtórzeń (w tym jedno letnie w wykonaniu Malczyka i Muskata). Ostatnie powtórzenie miało miejsce  5 lutego 1993 r, w zespole: Stanisław Piecuch i Jacek Fluder, ktorzy ustanowili rekordowy czas na drodze - 13 godzin (z lodem w kominach wyjściowych).

Z relacji Jaśka wynika, że warunki były bardzo trudne - dużo niezwiązanego śniegu, brak lodu w górnej części ściany, temperatura wynosiła około minus 10 stopni. Pierwszy lód prowadził Sławek, i ten był dobrze wylany. Następnie prowadzenie przejął Jacek. Przez dzwon prowadził Jasiek, przechodząc go w dwie godziny. Kolejne wyciągi znów prowadził Jacek. Komin wyjściowy były bez lodu. Po ich przejściu, zespół szedł już po ciemku do wierzchołka Kazalnicy.

Warto wspomnieć o dyskusji która rozgorzała wokół 'zamiarów przejścia':

http://brytan.com.pl/forum/read.php?4,50816

Ciekawe jest iż większym zainteresowaniem, czy też raczej większym nagłośnieniem, cieszyło się anonsowanie (już w grudniu ubiegłego roku!) prób 'przystawienia się do drogi':

http://wspinanie.pl/2013/12/piotr-sztaba-o-dylematach-zwiazanych-z-uklasycznieniem-superscieku/

niż samo jej przejście, o którym tu wspominam. Czyżby osoby które tego dokonały nie były dość medialne? Z pewnością nie udzielają się na żadnym forum, ani na FB, ale to nie znaczy że nie istnieją, to nie znaczy też, że tylko ja wiem o ich przejściu. A przecież minął już tydzień od tego czasu. Gratulacje dla 'cichych' dokonujących głośniejszych przejść od 'głośnych'.

Adam Śmiałkowski

Uzupełnienie wg relacji Janka Muskata:

Pierwszy wyciąg pod Portal zrobiony klasycznie, dzięki temu że było dość lodu. Portal i płyty zrobione za A1. Najtrudnieszy hakowo był dzwon za A2. Choć dla mniej wprawnych hakomistrzów może się on okazać trudniejszy, szczególnie że Janek dla zaoszczędzenia czasu nie zmieniał starych pętelek w hakach, oraz wbijał dziabę do kołka, który tkwi tam prawdopodobnie od pierwszego przejścia (kołka drewnianego!). Na kolejnym wyciągu były jeszcze miejsca A1 / A1+. Już za kominem wyjściowym, pozornie łatwy teren kosztował sporo nerwów ze względu na spore zapasy nie związanego śniegu. Jeszcze raz - gratulacje!